Wielkoczwartkowa refleksja o Eucharystii i kapłaństwie w świetle śmierci o. Józefa Górszczyka SchP

Wielkoczwartkowa refleksja o Eucharystii i kapłaństwie w świetle śmierci o. Józefa Górszczyka SchP

Wielki Czwartek zachęca chrześcijan do wyrażenia wdzięczności Bogu za ustanowienie przez Jezusa Chrystusa w Wieczerniku sakramentów Eucharystii i Kapłaństwa. W tym roku, w którym wspominamy 50 rocznicę śmierci o. Józefa Górszczyka, zachęcam do refleksji nad wspomnianymi sakramentami w kontekście życia tego kapłana z Zakonu Ojców Pijarów.    

Eucharystia o. Józefa Górszczyka

W kontekście wydarzeń z 10 stycznia 1964 roku, można spróbować ustalić dokładny przebieg tego, co miało miejsce podczas Eucharystii, sprawowanej przez o. J. Górszczyka w kościele św. Apostołów Piotra i Pawła w Maciejowej.

Na samym początku przypomnieć należy, że wydarzenie, które wspominamy, miało miejsce podczas trwającego w latach 1962 – 1965 Soboru Watykańskiego II. Jedną z poważnych zmian, wprowadzonych w wyniku obrad tego Soboru, była reforma odprawiania Mszy świętej. Doszło do niej jednakże dopiero w 1969 roku. Oznacza to, że o. Józef odprawiał Mszę św. jeszcze w stylu trydenckim, czyli zwrócony twarzą do ołtarza.

We Mszy świętej, sprawowanej przez o. Józefa, uczestniczyło trzech ministrantów. W zakrystii znajdował się brat Józef Drażil. Na kościele w pierwszych ławkach siedziały trzy starsze kobiety.    

Józef ubrał się w zakrystii w szaty liturgiczne i wyszedł do ołtarza, by sprawować Najświętszą Ofiarę. W prezbiterium był półmrok, dookoła głównego ołtarza stały choinki.

Stanąwszy u stopni ołtarza, o. Józef przeżegnał się i rozpoczął akt pokuty. Głęboko pochylony odmówił spowiedź ogólną. W ten sposób w ostatnie minuty swojego życia zwrócił się do Boga, prosząc o przebaczenie wszystkich swoich grzechów.

Następnie kapłan zbliżył się do ołtarza ze słowami: Zgładź nieprawości moje, proszę Cię, Panie, abym do przybytku najświętszego z czystym sercem mógł przystąpić.

Po tych słowach kapłan ucałował ołtarz. W rozumieniu liturgicznym ołtarz symbolizuje samego Jezusa. W ten sposób o. Józef ostatni raz w życiu pozdrowił Chrystusa gestem pocałunku. 

Dalej prezbiter odmówił trzykrotne wezwanie o pomoc, skierowane do każdej z Trzech Osób Trójcy Przenajświętszej: Kyrie eleison, Christe eleison. Kyrie eleison. Pragnął bowiem godnie wziąć udział w tym przywileju, jakim jest Msza św.

Następnie kapłan przeczytał Czytanie i Ewangelię. Słowami z Biblii Bóg przemówił do niego i pouczył go, niejako przygotował na ten najważniejszy moment Mszy świętej i jego życia, który nadszedł, czyli Ofiarowanie.

Podczas Ofiarowania kapłan powinien oddać Jezusowi całe swoje  życie, wszystkie swe poczynania, troski i radości. Tak, by Chrystus złożył te dary przed tronem swojego Ojca w niebie. Młody kapłan nie przeczuwał, że tym razem jego Ofiarowanie stanie się dosłowne.

Gdy Piotr Soroka, czyli zabójca, wszedł do kościoła z siekierą, o. Józef odmawiał modlitwę ofiarowania Chleba: Przyjmij, Ojcze święty, wszechmocny, wiekuisty Boże, tę hostię niepokalaną, którą ja, niegodny sługa Twój, ofiarowuję Tobie, Bogu mojemu, żywemu i prawdziwemu, za niezliczone grzechy, zniewagi i niedbalstwa moje, za wszystkich tu obecnych, a także za wszystkich wiernych chrześcijan, żywych i umarłych, aby mnie oraz im posłużyła do zbawienia w życiu wiekuistym.

Następnie kapłan podniósł kielich i wypowiedział słowa: Ofiarujemy Ci, Panie, kielich zbawienia, Twojej żebrząc łaskawości, aby jako wonność wdzięczna wzniósł się przed oblicze Twego Boskiego Majestatu za nasze i całego świata zbawienie.

Józef został zaatakowany przez swojego zabójcę, gdy prosił Boga słowami: Przyjmij, Trójco Święta, tę ofiarę, którą Ci składam na pamiątkę Męki, Zmartwychwstania i Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, Pana naszego, oraz na cześć Najświętszej Maryi, zawsze Dziewicy, (…) a także (…) wszystkich świętych: niech posłuży im ku chwale, mnie zaś pomoże do zbawienia; niechaj ci, których ze czcią wspominam na ziemi, raczą orędować za mną w niebie.

Niewinna krew, wylana przez o. Józefa, zawleczonego przez zabójcę za ołtarz, ożywiła niejako słowa Psalmu 26, które kapłan wypowiedziałby podczas obmycia rąk:

Umywam moje ręce na znak niewinności

          i obchodzę Twój ołtarz, Panie,

by obwieszczać głośno chwałę

          i rozpowiadać wszystkie Twoje cuda.

Nie dołączaj mej duszy do grzeszników

          i życia mego do ludzi pragnących krwi,

w ich ręku zbrodnia,

          a ich prawica pełna jest przekupstwa.

Ja zaś postępuję nienagannie,

 wyzwól mnie i zmiłuj się nade mną!

Józef nie zdążył już wypowiedzieć tych słów. Nie zdążył też zwrócić się do uczestników Mszy świętej z prośbą: Módlcie się, bracia i siostry, aby moją i waszą ofiarę przyjął Bóg Ojciec wszechmogący.

Mimo to, wiemy, że Bóg przyjął ofiarę jego życia, złożoną 56. lat temu podczas sprawowanej Mszy świętej. I dlatego my, współcześni uczestnicy Eucharystii, możemy powiedzieć: Niech przyjmie Pan ofiarę z rąk twoich na cześć i chwałę swojego imienia, a także na pożytek nasz i całego Kościoła świętego

Kapłaństwo o. J. Górszczyka

Młody chłopak z Pisarzowej – Józef Górszczyk – w 1946 roku rozpoczął naukę w II Państwowym Liceum im. Bolesława Chrobrego w Nowym Sączu, w klasie o profilu humanistycznym (z językiem francuskim i łaciną).

Codziennie przed lekcjami Józef i jego koledzy uczestniczyli we Mszy świętej w kaplicy na starym cmentarzu, znajdującym się nieopodal gmachu szkoły.      

Regularne uczestniczenie we Mszy świętej, do którego Józef Górszczyk zdążył przyzwyczaić się w okresie licealnym, rozbudziło w sercu młodego chłopaka powołanie do służby Bożej. Pod wpływem świadectwa kapłana, którego na co dzień widział on przy ołtarzu, Józef powoli odkrywał w sobie głos Boga, wołający go na drogę życia kapłańskiego.

Po zdaniu matury, Józef postanowił udać się do Tarnowa z prośbą o przyjęcie do Wyższego Seminarium Duchownego. Od przełożonych seminaryjnych uzyskał jednak odpowiedź negatywną. Powód odmowy nie jest znany.

Idąc za głosem powołania, Józef wstąpił w 1951 roku do Zakonu Ojców Pijarów w Krakowie. 21 grudnia 1957 roku biskup Stanisław Rospond udzielił mu święceń kapłańskich.

Józef posługiwał jako kapłan tylko siedem lat. Ostatnim miejscem jego posługi kapłańskiej była parafia św. Apostołów Piotra i Pawła w Maciejowej. Tam o. Józef został skierowany w 1963 roku jako wikariusz proboszcza, by po roku czasu zginąć podczas Mszy świętej. O. Józef miał zaledwie 33 lata. Oddał swoje życie podczas Eucharystii w wieku Chrystusowym.

10.01.1964 roku Piotr Soroka przyszedł do tego kościoła z konkretnym postanowieniem: zabić kapłana. Nie wiemy, czy chodziło mu o proboszcza, czy o wikarego. Wiemy jedno, że przyszedł zabić księdza. Gdy wszedł do kościoła, zobaczył kapłana przy ołtarzu. Bez żadnego zastanowienia poszedł w kierunku ołtarza, gdzie bez skrupułów zamordował księdza, składającego Najświętszą Ofiarę.

Zakończenie

Podsumowując powyższą refleksję, wywnioskować należy, że o. J. Górszczyk zginął jako kapłan i za to, że był kapłanem. Gdyby on nie był kapłanem, wówczas nie odprawiał by Mszy świętej. A wtedy nie zginął by z rąk swojego prześladowcy.

Oznacza to, że wierność o. J. Górszczyka kapłańskiemu powołaniu aż do śmierci stanowi dla każdego wzór i zachętę. Trzeba bowiem realizować swoje powołanie – rodzinne, małżeńskie, kapłańskie – wiernie, aż do końca. 

Vitali Siarko SchP

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *